Dla turysty

Turecki XVII-wieczny podróżnik Ewlia Czelebi tak pisał o lwowskich dziewczętach: "W sprzyjającym klimacie tutejszych miejsc dziewczęta są na tyle ładne, iż zobaczywszy je, ubrane w jedwabne, różnorodne ubrania, promienne, z oczami jak u sarny, gazeli, po prostu tracisz głowę".

Jeżeli na mapie geograficznej Europy jedną nóżkę cyrkla umieścimy w punkcie nazwanym „Lwów”, a drugą w punkcie podpisanym „Teodozja” (średniowieczna handlowa Kaffa), a potem przeciągniemy dookoła tę drugą na zachód, to dosięgnie ona na mapie Wenecji. To zadziwiające, ale Lwów leży w tej samej odległości od Krymu i północnych Włoch, i to właśnie wyróżnia nasze miasto: bajkowo-mistyczne, można by rzec, położenie, które zbliża Wschód i Zachód, Azję i Europę.

Lwów, miasto zarówno Wschodu, jak i Zachodu, właśnie dzięki historycznym uwarunkowaniom swego unikalnego położenia, znalazł się na skrzyżowaniu globalnych wpływów kulturowo-cywilizacyjnych. Miasto, z korzyścią dla siebie, powstało na geopolitycznym styku dwóch cywilizacji, na „tektonicznym” załamaniu dwóch różnych, czasem wrogich, kultur, starając się przez wieki połączyć niepołączalne. Zagadkowy, irracjonalny i despotyczny Wschód połączył się w jedno z heroicznym, romantycznym i pragmatycznym Zachodem. Tu, w wielonarodowym i multikulturalnym tyglu, przez wieki tworzyły się zasady tolerancji i szacunku do tego co inne, które w przyszłości mogą stać się czynnikiem utwierdzenia tych wartości już w Nowej Europie.          

Lwów stał się punktem styku dwóch światów kulturowych, Mekką, jedncześnie kulturalną i handlową, która niewidzialnym magnesem przyciągała tu niezwykle utalentowanych ludzi: architektów, rzeźbiarzy, artystów, rzemieślników, kupców, działaczy społecznych. Przyciągały ich tu nie tylko niezliczone, zadziwiające bogactwa: majestatyczne cerkwie, rozkoszne pałace, kramy pełne różnorodnych towarów ze wszystkich zakątków świata, ale również wysoki poziom kultury, edukacji, bujne życie intelektualne. Każdy, niezależnie skąd pochodził, z Włochy, Szwajcarji, Niemiec, Grecji czy Armenii, za lwowskimi murami znajdował doskonały przyczółek dla samorealizacji, co pozwalało w pełni rozwijać swój talent i zdolności.

Menu